Nikon AF-S 400mm f/2.8G ED VR – wrażenia z użytkowania
Obiektywy, Testy, 2009-10-22 15:55
Jednym z najciekawszych przedstawicieli obiektywów stworzonych z myślą o fotografach sportowych i przyrody jest Nikon AF-S Nikkor 400mm f/2.8G ED VR. Przeczytaj wrażenia z użytkowania.
Obiektywy o ogniskowej rzędu 400 i więcej milimetrów są typowym wyposażeniem każdego poważnego fotografa sportowego i przyrodniczego. Jednym z najciekawszych przedstawicieli tego typu instrumentów jest zaprezentowany w 2007 roku stabilizowany Nikon AF-S Nikkor 400mm f/2.8G ED VR.

Budowa
Pierwsze chwile spędzone z tym obiektywem, dosłownie zapierają dech w piersiach i nieco przypominają rozpakowywanie bożonarodzeniowego prezentu. A to za sprawą futerału CT-404 w którym dostarczany jest teleobiektyw. Właściwie słowo „futerał” nie jest tu dobrym określeniem, gdyż mamy do czynienia z ogromną, sztywną walizką transportową z metalowymi okuciami i zamkami. Rączka i gruby pas naramienny ułatwiają przenoszenie tego monstrum. Wyściełane wnętrze doskonale zabezpiecza optykę, do tego stopnia, że co najwyżej wybuch bomby byłby w stanie jej zagrozić. Dalej jest jak u Hitchcocka; na początku było trzęsienie ziemi a później napięcie tylko narastało … Cóż nie da się ukryć, że AF-S Nikkor 400mm f/2.8G ED VR jest konstrukcją perfekcyjnie wykonaną, a do tego bardzo dużą i ciężką. Wprawdzie blisko 40 centymetrów długości, 16 obwodu i ponad 4.5 kilograma wagi nie robi na papierze wielkiego wrażenia, w rzeczywistości jednak zapewnia doznania jedyne w swoim rodzaju. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie .

Klasyczna, wykonana ze stopów magnezu obudowa została wykończona czarnym gładkim lakierem. Z boku znajdziemy niewielkie przełączniki: trybu ostrzenia, przełącznik trybu pracy układu VR i ogranicznik zakresu ogniskowania. Na słowa uznania zasługuje pokryty gumą, szeroki i bardzo płynnie poruszający się pierścień ustawiania ostrości.
Przy tak dużej ogniskowej niezbędny zaczyna być system tłumienia drgań, szczególnie jeśli zdarzy się na fotografować “z ręki”. Supertele Nikona wyposażono w system stabilizacji obrazu VR II, który wydłuża czas fotografowania z ręki do 4 EV. Funkcjonalność układu zwiększa bardzo wygodny sposób obsługi (obrotowy pierścień) i specjalny tryb przeznaczony do fotografowania ze statywu lub monopodu.
W konstrukcji optycznej zastosowano 14 soczewek w 11 grupach, w tym 3 soczewki ze szkła ED o ultraniskiej dyspersji (Extra Low Dispersion). Obiektyw posiada wewnętrzną szufladę umożliwiającą stosowanie filtrów o średnicy 52 mm. Ochronę tej drogocennej konstrukcji zapewnia zewnętrzna soczewka wklęsło-wypukła. Niestety producent nie podaje czy charakteryzuje się ona szczególnie wysoką wytrzymałością na uszkodzenia mechaniczne. Taka budowa z jednej strony to duży plus (ze względu na koszt filtrów) z drugiej nie mamy możliwości założenia ochronnego filtra na przednią soczewkę. Zdaję sobie sprawę, że cena takiego cacka byłaby porażająca, jednak bez wątpienia niższa od wymiany porysowanej soczewki. Jako, że obiektyw opracowano pod kątem wymagań stawianych przez cyfrowe lustrzanki (w szczególności te z matrycą FX) zastosowano nanokrystaliczną powłokę przeciwodblaskową (Nano Crystal Coat). Jej obecność zdradza stylowa metalowa płytka.

Standardowo dla obiektywów Nikona soczewki pokryto wielowarstwowymi powłokami przeciwodblaskowymi SIC (Super Integrating Coating). Przysłona o okrągłym otworze składa się z 9 listków, co powinno pozytywnie wpływać na naturalne oddanie elementów fotografii znajdujących się poza wybraną płaszczyzną ostrości. Dzięki wewnętrznemu ogniskowaniu IF (Internal Focusing) obiektyw nie zmienia swych rozmiarów podczas ustawiania ostrości (oczywiście przednia soczewka jest nierotująca). Nikon AF-S Nikkor 400mm f/2.8G ED VR posiada wbudowany pierścieniowy napęd SWM (Silent Wave Motor). Silnik ten dokonuje zamiany fali ultradźwiękowej na energię obracającą elementy ustawiające ostrość. Umożliwia on szybkie, precyzyjne i bezgłośne ustawianie ostrości. Oczywiście SWM pozwala na ostrzenie ręczne bez konieczności zmiany trybu pracy. Na słowa uznania zasługują rozbudowane możliwości sterowania systemem AF bezpośrednio z poziomu obiektywu: oprócz standardowego ogranicznika (który zawęża zakres odległości ogniskowania i wpływa na szybszą pracę AF, w szczególności gdy układ zgubi ostrość i zechce przebiegnąć całą skalę) zastosowano przycisk szybkiego powrotu do wcześniej ustalonej odległości ogniskowania (Preset focus). Ponadto zapewniono możliwość szybkiego przejścia w tryb manualny z zabezpieczeniem przed przypadkowym przełączeniem.
Obiektyw należy do serii G czyli nie znajdziemy w nim pierścienia do manualnego doboru przysłony (jest ona sterowana wyłącznie z poziomu aparatu). Czterysetka nie jest więc kompatybilna z analogowymi korpusami manualnymi i profesjonalnymi lustrzankami Nikon F4.
Fenomenalnie prezentuje się dołączona osłona przeciwsłoneczna. Równie pancerna ,jak sam obiektyw, została wykonana z włókna węglowego i od wewnątrz wyłożona materiałem przypominającym aksamit. Ze względu na jej spore rozmiary, racjonalnym posunięciem było podzielenie jej na dwie części, blokowane we właściwej pozycji przez niewielkie śrubki z wygodnym uchwytem.
Doskonale zaprojektowano zdejmowany uchwyt do mocowania statywu. Mamy do czynienia z mechanizmem podobnym do tego zastosowanego w Nikkor AF-S VR 70-200 mm f/2.8G IF-ED, czyli stanowiący integralną część obiektywu ruchomy pierścień z nakrętką blokującą i zdejmowana stopka (dołączono dwie stopki o różnych rozmiarach). Wprawdzie jest ona mocowana w dość niewygodny sposób (za pomocą kilku śrubek), jednakże biorąc pod uwagę masę całości zestawu (obiektyw i lustrzanka), trudno odmówić sensu takiemu rozwiązaniu. Najważniejsze, że całość zapewnia dużą stabilność i znakomitą ochronę przed drganiami.
Fotografowanie i jakość zdjęć
Praca tym obiektywem wymaga wielu wyrzeczeń. Oczywiście profesjonalny fotograf przyjmie je ze stoickim spokojem ale dla zamożnego amatora mogą one stanowić barierę nie do przejścia. Do przenoszenia potrzebny nam będzie samochód lub mocne plecy i bardzo duży plecak. Posiadam torbę Lowepro Stealth Reporter D550 AW oraz plecaki Lowepro Vertex 200 AW i Kata Hb-205 – wszystkie okazały się zbyt małe. Ratunkiem może być noszenie na dołączonym pasie naramiennym, ale wówczas nietrudno o uszkodzenia. Wymiary i waga sprawiają, że trudno mówić o dobrym wyważeniu; nawet z profesjonalnym korpusem typu D3 całość niemiłosiernie przeważa do przodu a zestaw koniecznie trzeba trzymać za obiektyw. Lżejsze i mniejsze lustrzanki w zasadzie odpadają (przynajmniej jeśli chodzi o fotografowanie bez oparcia). Wprawdzie dzięki bardzo skutecznemu układowi VRII zestawem tym można fotografować z ręki (na jednym z koncertów udało mi się zrobić nieporuszone zdjęcia przy czasach 1/60-1/80 sekundy)to jednak ból rąk i karku odczuwany następnego dnia był porównywalny z tym po siłowni.

Tak więc jedynym rozsądnym wyjściem będzie korzystanie z porządnego (nośność minimum 8 kg) statywu lub monopodu. Szybkość pracy napędu AF nie pozostawia miejsca do narzekań. Co ważne, autofocus pewnie ustawiał ostrość w niesprzyjających warunkach (słabe oświetlenie o niskim kontraście). Dodatkowo rzadko zdarzało mu się gubić i przebiegać przez całą skalę. Zdarzała się jednak niestety pomyłki AF i to częściej niż w przypadku Nikkor AF-S VR 70-200 mm f/2.8G IF-ED. Warto jednak pamiętać, że przy tej ogniskowej i świetle f/2.8, głębia ostrości jest bardzo znaczna, zatem każda, nawet najmniejsza pomyłka mechanizmu ustawiającego ostrość, jest doskonale widoczna. Przy współpracy z moim D3 nie odnotowałem też tendencji do ustawiania ostrości przed lub za fotografowanym obiektem.
Spoglądając na rozdzielczość obrazów rysowanych przez AF-S Nikkor 400mm f/2.8G ED VR ręce składają się same do braw. Nawet w skali absolutnej, bez brania poprawki na trudności wynikające z długości ogniskowej i wytłumienia drgań, ostrość jest bardzo dobra. I to także przy przysłonie f/2.8 oraz na brzegach kadru. Co do aberracji chromatycznej to w opisywanym obiektywie ten problem praktycznie nie występuje i naprawdę trzeba się sporo napracować by zaobserwować drobną kolorową obwódkę. Z kolei o dystorsji czy artefaktach nie warto nawet wspominać bo w przypadku tego obiektywu nawet szukanie z lupą skazane byłoby na niepowodzenie. Winietowanie (przy pełnej klatce) także nie sprawia jakiś poważnych problemów. Oczywiście jest wyraźnie zauważalne przy przysłonie f/2.8 (przy wyłączonej korekcja winietowania w D3).

- ostrość i winietowanie przy f/2.8, centrum kadru, prawy górny róg, prawy dolny róg
Przymknięcie jednak przysłony do f/4 znacząco poprawia sytuację, a f/5.6 likwiduje problem sprawiając, że cała klatka jest równomiernie naświetlona. Po stronie zalet należy zapisać także wyjątkowo naturalny ładny bookeh, czyli oddanie nieostrych partii obrazu.

Podsumowanie
Nikon AF-S Nikkor 400mm f/2.8G ED VR ED jest wspaniałą konstrukcją, bez wątpienia wartą swojej niebotyczne wysokiej ceny. Dla zawodowca dokumentującego wydarzenia sportowe to obowiązkowa część ekwipunku. Dla amatora raczej obiekt marzeń i westchnień (oby kiedyś spełnionych). Od siebie dodam tylko, że dzień w którym musiałem zwrócić to cacko był wyjątkowo przygnębiający.
![]() |
|
Tagi: warto przeczytać


28.06.2010 22:20
po co komu 400mm f2.8 jak gnioty robi? :/
16.07.2010 00:46
głupi portal… idę stąd i nie wracam.