Home  O fotalu  Kontakt  Mapa portalu  RSS 

Różowy jest męski – relacja z Tajlandii

Serwisy tematyczne, 2008-03-19 15:24

Różowe koszule na cześć króla, a poza tym złote posągi monarchy na rondach, wielobarwne uliczne targi, hałaśliwe tuk-tuki i świecące świątynie to tylko część rewelacji Bangkoku.

Kraj wolnych ludzi

Tajlandia jest jedynym krajem Azji Pd-wsch który nie był dotknięty przez kolonizacje, konflikty rasowe, etniczne, czy wojnę domowa. Słowo Prathet Thai (kraj wolnych ludzi), od którego pochodzi nazwa Tajlandii opisuje miejsce pełne kontrastów – dynamicznie rozwijającej się współczesności zbudowanej na fundamentach silnej tradycji i wierzeń.

Nietrudno tu zobaczyć ubranego na pomarańczowo, bosego mnicha z iPODdem. Sama stolica zaś – Bangkok – słynie zarówno z przepięknych świątyni jak i pulsujących dzielnic rozpusty.

Ukochany król  

Kupujcie różowe koszule – na cześć króla! Słychać było jeszcze niedawno w sklepach całej Tajlandii. W takim kolorze pojawił się publicznie król po wyjściu ze szpitala. Kraj zawrzał.. Kto sił biegł na stragan zmienić barwy swojej garderoby. To wyraz szacunku. I obawy o jego zdrowie. – tłumaczyli.

To tylko jeden z przejawów miłości do monarchy. Częściowo szczerej, częściowo narzuconej. W stolicy w każdym sklepie widać – opok małego rodzinnego ołtarza – zdjęcie ukochanego króla. Na każdym skrzyżowaniu stoją monumenty symbolizujące jego świętobliwość, lub po prostu – jego olbrzymie zdjęcia.

Miasto Aniołów

Pełna nazwa stolicy Tajlandii nie ma zapewne dłuższego odpowiednika w żadnym innym kraju na świecie. Krungthepmahanakhon Amonratankosin Mahintharayutthaya Mahadilokphop Nophosin Ratchathaniburirom Udomrathaniwetmahasa Amonphiman Awatansathit Sakkathatiya Witsanukamprasit oznacza Miasto Aniołów, Wielkie Miasto Nieśmiertelnych, Wspaniale miasto Dziewięciu Klejnotów, Siedziba króla, Miasto Królewskich Pałaców, Dom Wcielonych bogów, Założony przez Visvakarmana na Rozkaz Indry i jest kolejna oznaka kultu króla.

Choć przybywam do stolicy trzy dni po śmierci siostry króla i miasto przybiera kolory czerni, wielki szacunek do monarchy jest wręcz namacalny. Jego apogeum zaś doświadczam w Rattanakosin – królewskim starym mieście.

Wat Phra Kaeo (świątynia złotego Buddy) należy według wielu do jednych z najwspanialszych zabytków Tajlandii, a nawet największych cudów Azji.

 
Prasat Phra Thep Bidon (Królewski Panteon)

Uznana jest za idealny przykład buddyjskiej architektury. Stosunek liczby rzeźb i ozdób do powierzchni jest tu podobno większy niż w jakiejkolwiek innej budowli o podobnym znaczeniu na świecie.

Tancerze Khon na straży
 
Klasyczny teatr khon był przedstawieniem dal rodziny królewskiej. Pierwotnie brało w nim udział setki tancerzy – jedynie mężczyzn – ubranych w specyficzne tradycyjne stroje. Dziś przedstawienia są o wiele mniejsze i dostępne również dla turystow. Wielobarwnie przystrojona postać tancerza khon jest jednak do dziś jednym z symboli kraju. Figury takie witają podróżnych już na lotnisku. Jeszcze przed wykupieniem wizy. Podobne strzegą stupy w Wielkim Palacu w Rattanakosin

  

Obok Świątyni Szmaragdowego Buddy (który wcale nie jest wykonany ze szmaragdu) największym zabytkiem Rattanakosin jest Pałac królewski łączący architektoniczne style zachodu i tradycyjnej Tajlandii. Niestety z powodu śmierci siostry monarchy wszytkie królewskie posiadłości zostały zamknięte i przeznaczone do pogrzebowych ceremonii.

Cały kompleks starego miasta otaczają inne starodawne budowle i caly kompleks świątyń Wat Pho. Przepływając przez rzekę Chao Phraya warto zobaczyć jeszcze misterną Wat Arun.

Skrajności

Bangkok jest z pewnością jedna z ciekawszych azjatyckich stolic. Na nocnych targach znaleźć tu można wszystko – od ślicznej bizuteri, poprzez wątpliwej jakości ciuchy, do wszytkich nielegalnych oprogramowań, filmów i gier komputerowych. Można tu kupić za parę złotych supernieoryginalne plecaki drogich europejskich marek, które najprawdopodobniej rozlecą się za rogiem, a także studencką legitymację i karte EURO 26 – nawet w wieku 50 lat.

W Bangkoku bieda miesza się z przepchem, nowoczesność z tradycją, jakość z jej totalnym zaprzeczeniem.

Tajska cocakolizacja

mnich na szczycie Złotej Góry

mundry medytacji

Głowa i stopy

Tajowie uwielbiają się śmiać i bawić, są dumni i gościnni. Nie pozwalają dotykać swoich głów, które tak jak stopy stanowią częściowo tabu. Niewyobrażalne jest wejście do domu bez zdjęcia butów, czy wskazywanie, nawet bosymi stopami posągu Buddy w świątyni. Nietaktem jest również wykonywanie stopami jakichkolwiek czynności ( włącznie z – odruchowym często dla Europejczyka – przytrzymywaniem nogą drzwi)

Marta Miłkowska

Skomentuj