Home  O fotalu  Kontakt  Mapa portalu  RSS 

Ochrona aparatu jesienią i zimą

Felieton, 2006-10-24 14:55

Z nadejściem jesieni pojawiają się problemy z właściwym użytkowaniem sprzętu fotograficznego. Choć fotografujemy z reguły w te dni, kiedy deszcz ani chłód zbytnio nas nie nękają, możemy być pewni, że prędzej czy później aparat będzie narażony na niekorzystne warunki atmosferyczne. Co wtedy? Czy będziemy zmuszeni do pozostawienia go w domu? Raczej nie. W poniższym tekście postaramy się opowiedzieć o tym jak chronić aparat przed wpływem niekorzystnych warunków atmosferycznych.

Oczywiście najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest rezygnacja ze zdjęć, kiedy tylko popsuje się pogoda, ale czy warto tracić okazję do uwiecznienia innych niż na codzień obrazów? Jeśli zależy nam na fotografowaniu i pochmurne niebo nie jest nam straszne, to przestrzegając pewnych zasad możemy wyruszyć z aparatem w teren.

Deszcz i śnieg

Najprostszym sposobem ochronienia sprzętu przed deszczem jest stosowanie lekkiej parasolki przypiętej do paska torby lub szelki plecaka. Dzięki temu obie ręce mamy wolne i możemy komfortowo fotografować, a przede wszystkim sami nie musimy uciekać nawet przed większym deszczem (pod warunkiem, że nie wieje zbyt silny wiatr). Sposób ten sprawdza się jednak tylko wtedy, gdy faktycznie nastawiamy się na fotografowanie w deszczu. Jeśli opady złapią nas np. podczas wędrówki w górach, a my jesteśmy wyposażeni jedynie w kurtkę wodoodporną, to problem jest nieco większy. Nie warto słuchać rad, które pojawiają się czasem na różnych forach internetowych, typu: „robiłem już moim kompaktem zdjęcia w deszczu i nic się nie stało”. Takie postępowanie to pierwszy krok do serwisu. W podobnych sytuacjach najlepiej osłonić aparat częścią garderoby lub nawet torebką foliową, lub nosić w plecaku i wyjmować jedynie na czas fotografowania, zasłaniając go przy tym przed deszczem czy śniegiem. Najlepiej przyjąć zasadę, że należy za wszelką cenę utrzymać aparat w stanie suchym. Inną ważną zasadą jest nie dopuszczenie do nagrzewania się aparatu pod kurtką, bo przy wyjęciu na wierzch możemy doprowadzić do zaparowania obiektywu i wnętrza aparatu (o różnicach temperatur – dalej).

Pokrowiec przeciwdeszczowy Kata E 690 GDC

W przypadku większych kompaktów i lustrzanek wart rozważenia jest zakup stosownego pokrowca. Pokrowce przeciwdeszczowe stosowane są zarówno przez amatorów jak i profesjonalistów. Są one tak uszyte, by osłaniać przed deszczem lub śniegiem, a jednocześnie umożliwiać w miarę komfortową pracę. Posiadają przezroczyste elementy dzięki którym możliwe jest kadrowanie przez wizjer, a ustawianie parametrów ekspozycji odbywa się przez długi rękaw.

Pokrowiec przeciwdeszczowy Kata E 702 GDC

Jednym z producentów mających w ofercie tego rodzaju wyposażenie jest firma Kata oferująca pokrowce do mniejszych i większych lustrzanek (lub dużych zaawansowanych kompaktów), której dystrybutorem jest firma Foto7. Ponadto tego rodzaju akcesoria oferują firmy Ewa-Marine (w Polsce Olbrycht Trade) oraz Lightware

Obudowa wodoszczelna Canon WP-DC60 (www.canon.pl)

Czasem, zwłaszcza w przypadku mniejszych kompaktów (może się to wydać nieco śmieszne, a już z pewnością kosztowne) wart zastanowienia jest jednak zakup szczelnej obudowy do zdjęć podwodnych. Daje ona pełne bezpieczeństwo w ulewnym deszczu i jest coraz śmielej stosowanym sposobem ochrony (oczywiście mało kto jest na tyle szalony, by hasać w ulewnym deszczu z aparatem). Ponieważ jednak ceny dedykowanych obudów maleją, warto rozważyć taki zakup. Przyda się nie tylko w deszczu, ale i na nartach, na basenie i wszędzie tam gdzie aparat narażony będzie na wodę i wilgoć, a jeśli nie chcemy wydawać dodatkowych pieniędzy, najlepij zaopatrzyć się w wodoszczelny kompakt jak np. Olympus 720SW

Podczas transportu warto także zabezpieczyć nasz sprzęt. Wilgoć po prostu przedostaje się do aparatu i obiektywu i może powodować uszkodzenia (oczywiście w skrajnych przypadkach). Częściowym rozwiązaniem jest trzymanie aparatu w worku foliowym z wkładami pochłaniającymi wilgoć lub bawełnianym woreczkiem z ryżem.

Pokrowiec plastikowy Ewa-Marine CAFX (www.ewa-marine.com)

Innym, dość uniwersalnym sposobem na ochronę aparatu jest zakup pokrowca Ewa-Marine. To plastikowa torba przystosowana do określonej wielkości aparatu umożliwiająca pracę zarówno w deszczu jak i pod wodą. Jest to alternatywa dla sztywnych obudów z plastiku.

Zmiany temperatury

Najgorszym wrogiem aparatów cyfrowych (jak i analogowych wyposażonych w elektronikę) nie jest wbrew pozorom deszcz, czy śnieg, lecz gwałtowna zmiana temperatury, a  jeśli dodamy do tego dużą wilgotność powietrza, to może się zrobić niebezpiecznie. Z pewnością mieliśmy okazję zobaczyć zaparowany aparat po wejściu z dworu do ciepłego pomieszczenia. Jest to wynik osiągnięcia punktu rosy, czyli momentu, w którym para wodna zaczyna się skraplać. Zjawisko to następuje na skutek gwałtownego ocieplenia lub ochłodzenia i występuje zarówno na obudowie jak i wewnątrz aparatu (z wyjątkiem tych wyposażonych w uszczelnienia). Możemy je zaobserwować szczególnie zimą, gdy wyjdziemy na dwór z rozgrzanym sprzętem. Na szczęście można temu zaradzić. Przede wszystkim należy maksymalnie spowolnić proces ochładzania lub ogrzewania sprzętu. Zanim wyjmiemy aparat z torby, uchylmy ją lekko i przez co najmniej kilka minut wyrównujmy w niej temperaturę. Kiedy aparat będzie już chłodny, możemy go wyjąć. Czas wyrównania powinien być tym dłuższy, im większa jest różnica temperatur. Najgorszy jest jednak powrót do wysokiej temperatury. Po pierwsze jesteśmy niecierpliwi i chcemy jak najszybciej zobaczyć zdjęcia, po drugie w ciepłym pomieszczeniu na paracie (i wewnątrz) potrafi skroplić się naprawdę dużo pary. Dlatego jeśli już musimy sprawdzić wyniki fotografowania to wyjmijmy kartę pamięci i użyjmy czytnika, a aparat pozostawmy na godzinę, dwie, w torbie (czas ten jest również zależny od różnicy temperatur jakiej poddawany jest sprzęt). Znakomitym i często stosowanym  sposobem jest zamknięcie aparatu w szczelnym foliowym worku i dopiero potem wniesienie go do ciepłego pomieszczenia. Ogrzewanie następuje wtedy równomiernie, a punkt rosy wewnątrz paczki nie zostaje osiągnięty.

Niska tmperatura

W tym przypadku nie ma większych problemów z parowaniem, jeśli odpowiednio zabezpieczymy aparat przy wynoszeniu na zewnątrz i wnoszeniu do ogrzanych pomieszczeń. Schłodzony aparat jest gotowy do pracy i nie powinien sprawiać kłopotów. Jest jednak inna kwestia dotycząca samej temperatury. Jeśli już fotografujemy na mrozie (mimo zakazów producenta) to, choćby przez wzgląd na zdrowy rozsądek nie należy przekraczać pewnych wartości. O ile fotografowanie prawidłowo schłodzonym aparatem przy -5°C, czy nawet -10°C nie powinno narobić szkód, o tyle praca tego urządzenia przy -20°C, to już ryzyko i nawet profesjonalnym lustrzankom cyfrowym zdarza się słabo znosić takie warunki. Przede wszystkim mogą wystąpić problemy z zamarzającymi podzespołami mechanicznymi, a nawet wyświetlaczami LCD. Pamiętajmy o tym, że aparat to urządzenie elektryczne wydzielające ciepło, które gdy spotka się z mrozem może wytworzyć warunki odpowiednie do przekroczenia tzw temperatury krytycznej i osiągnięcia punktu rosy, co zazwyczaj kończy się szybką kondensacją i zamarzaniem. Może się zatem zdarzyć, że elektryczny zoom w naszym kompakcie nagle stanie z powodu oblodzenia mechaniki.

Akumulator najlepiej trzymać w wewnętrznych kieszeniach, gdzie jest cieplej

Ponadto niska temperatura ma negatywny wpływ na wszelkie niezależne źródła zasilania. Możemy być pewni, że nasze akumulatory pozwolą na o wiele krótsze fotografowanie, a ich wydajność spadnie nawet do 20-30%. Receptą na to jest noszenie ich blisko ciała (np. w kieszeni spodni lub w wewnętrznej kieszeni kurtki), dzięki czemu po włożeniu ich do aparatu będą mieć przez jakiś czas pełną wydajność.

Warunki atmosferyczne w naszym klimacie pogarszają się przeważnie z końcem lata (choć i w środku roku zdarzają się deszczowe dni). Wtedy wielu z nas rezygnuje z fotografowania. Jak się okazuje nie jest to konieczne. Można bowiem zabezpieczyć nasz sprzęt i fotografować dalej, oczywiście jeśli tylko komuś chce się wałęsać z aparatem w deszczowy dzień. Może się jednak okazać, że efekty nas zadziwią.

Sebastian Oleksik

4 Komentarz(y) do “Ochrona aparatu jesienią i zimą”

  1. marian napisał:

    a zaryzykowałbyś nurkując z aparatem w jakiejś foliowej torebce?

  2. s.o. napisał:

    Z lustrzanką miałbym pewnie opory… przyznaję, że to może być ryzykowne, ale dedykowanym obudowom też zdarzają się przecieki, a mimo to ludzie z nimi nurkują…

  3. Michał napisał:

    Każde nurkowanie ze sprzętem to ryzyko – im głębiej tym większe. Mam “torebkę” Eva Marine” (starszego typu)i do kilku metrów nie było z nią więkdzego kłopotu. Na większe głębokości nadają się tylko profesjonalne obudowy za grubą kasę (ciśnienie robi swoje…). Dla amatorów plażowo-basenowych polecam niektóre modele Olympusa – bez obudowy działają do 3 m pod wodą! ;-)

  4. chocapik napisał:

    a ja właśnie szukałem rozwiązań co zrobić żeby mój aparacik przyżył do wiosny (H7) i chyba wybiorę torbę ze sznureczkami :D na zimę i na deszczowe dni będzie super za 150zł można wydać a na wiosne do A350 też się przyda :D

Skomentuj