Nagie panie na pocztówkach
Fotografia aktu, 2006-12-06 11:40
Historia fotografii spleciona jest – o czym chyba rzadko sie pamięta – z dziejami pocztówki. Wychodziły one oczywiście zanim narodziły się zdjęcia, ale dopiero wynalazek Daguerre’a spowodował rozkwit tej dziedziny wydawniczej. A jednymi z pierwszych motywów fotograficznych, jakie pojawiły się na pocztówce, były akty.
Ja powszechnie wiadomo, erotyka towarzyszy człowiekowi właściwie od zarania dziejów. Sfera intymna jest nierozerwalnie złączona z człowiekiem, jest nieodłącznym elementem jego życia. A z tego też względu jest często inspiracją dla artystów i pojawia się nie tylko w domowym zaciszu, ale wchodzi też do szeroko rozumianych mediów.
Dlaczego akt stał się tak popularny we wszelkiego rodzaju wydawnictwach? Dlaczego zaraz po wynalezieniu fotografii podjęto próby publikacji na szeroką skalę akurat aktów? To pytanie bardziej dla socjologów, ale zapewne między innymi dlatego, że sfera erotyki jest tą, która dotyczy każdego człowieka i każdemu jest bardzo bliska.
Poza tym fotografia dała wreszcie odbiorcom wrażenie, że to, co widzą jest prawdziwe. Przed 1838 rokiem też publikowano erotyczne obrazki, ale były to rysunki i grafiki – nie trudno sobie wyobrazić, że w tym kontekście fotografia natychmiast stała się dużo atrakcyjniejsza.
Tak więc rozebrane panie na zdjęciach zaczęły pojawiać się właściwie równocześnie z narodzinami pierwszych metod fotograficznych i to nawet wbrew wszelkim z tym związanym trudnościom.
Pierwsze zdjęcia – dagerotypy, były trudne do publikacji, bo – jak wiadomo – każdy dagerotyp występuje w jedynym, niepowtarzalnym egzemplarzu. Aby powielić powstałe w ten sposób zdjęcie należało je ponownie sfotografować, co oczywiście podnosiło koszty i czas powstania kolejnego zdjęcia. Czas naświetlania dagerotypu wahał się od 3 do 15 minut – co stanowiło także trudną do przeskoczenia barierę (to prawie niewykonalne, aby portretowani model czy modelka wytrzymali bez ruchu tak długi czas naświetlania). Wszystkie te elementy spowodowały, że pierwsze fotograficzne akty – choć powstawały – były trudno dostępne i osiągały astronomiczne ceny (jedno takie zdjęcie kosztowało zazwyczaj równowartość przeciętnych tygodniowych zarobków).
Dla popularyzacji aktu fotograficznego (mam tu na myśli ten "popularny", nie "artystyczny") duże zasługi ma – pewnie nieświadom tego – William Fox Talbot. Bo to dzięki jego wynalazkowi techniki kolodionowej, czyli umożliwiającej wykonywanie licznych powiększeń z tego samego negatywu, coraz popularniejsze stawać się zaczęły pocztówki i zdjęcia powstające masowo "na prywatny użytek". I to właśnie lata 40. XIX wieku, czyli okres rozpowszechniania sie wynalazku Talbota stały się jednocześnie czasem boomu na pocztówki z nagimi pięknościami.
Jak nietrudno się domyślić, w produkcji takich zdjęć przodowała Francja. Tu produkowano ich najwięcej, tu ukazywało się czasopismo pt. "La Beaute", poświęcone tylko takiej właśnie fotografii. Jednak trzeba zaznaczyć, że choć powszechnie używano już wtedy określenia "pocztówka", te zdjęcia nie były przeznaczone do wysyłania przyjaciołom. Mówiło się na nie "pocztówki" głównie ze względu na rozmiar; wysyłanie takich obrazków było bowiem prawnie zabronione. Z drugiej jednak strony prawo nie było tak do końca restrykcyjne, bo magazyn "La Beaute" można było kupić w każdym kiosku.
Kolejnym dla "rozbieranej pocztówki" przełomowym momentem był rok 1913, czyli kolejny fotograficzny wynalazek: aparat małoobrazkowy. I też nie wiemy, czy Oskar Barnack miał świadomość, jak jego Leica przysłuży się dynamicznemu rozwojowi pocztówkowego aktu. Wprowadziła też jeszcze jedną nowość – dostępność małoobrazkowych aparatów i łatwość ich obsługi spowodowała, że zdjęcia zaczęli robić także amatorzy.
20 lat później nastąpił jeszcze jeden przełom – w 1935 roku Kodak wprowadził na rynek materiał barwny Kodakchrome i od tej pory pocztówki na dobre "nabrały kolorów".
Tak w skrócie wyglądały momenty przełomowe dla fotografii, a w tym także dla popularnej "rozbieranej" pocztówki. Dziś łatwość i wykonania, i dostępności takich zdjęć utrudnia zrozumienie, jak w XIX wieku miłośnicy kobiecego ciała musieli się natrudzić (lub przynajmniej długo oszczędzać pieniądze), żeby wymarzone zdjęcie zdobyć.
Jak zaś producenci takich zdjęć dbali o zadowolenie klientów?
Tak jak zmieniały się techniki robienia zdjęć, tak samo zmieniała się moda w stylistyce nagich pocztówek. Najdłużej utrzymywał się model, który można by nazwać "usztywnionym" (jak już wspomniałam, wrażenie sztywności wynikało także w konieczności wytrzymania w bezruchu długiego czasu naświetlania). Panie sztywno usadzane w starannie przygotowanej scenografii, ubrane były zazwyczaj w zwiewne, lekko przejrzyste suknie, które zsuwały się z nich w "stosownych" miejscach. Scenografia zawsze była dopracowana: za plecami modelki zwisały bogate draperie, wokół stały "antyczne" kolumny, bukiety kwiatów i kosze owoców, bardzo często pojawiały się motywy orientalne – klientom podobało się wrażenie, że naga piękność na zdjęciu pochodzi z jakiegoś egzotycznego kraju, albo przynajmniej znajduje się nieznanym, tajemniczym wnętrzu.
Chyba nie trudno sobie wyobrazić, że wszystkie te scenerie traciły sporo ze swego uroku przez to, że były czarno-białe. Dlatego też pocztówki kolorowano. Na tak "podrasowanych" zdjęciach modelki miały już kolorowy makijaż, zaś draperie i kwiaty wokół zyskiwały bajeczny wygląd. Nagie ciała w takim barwnym otoczeniu stawały się widocznie jeszcze bardziej ponętne.
Wspomniane wyżej motywy orientalne czasem wykraczały poza dekorację – doskonale sprzedawały się zdjęcia, na których swoje wdzięki prezentowały egzotyczne piękności. Wydawano całe serie zdjęć z afrykańskimi lub azjatyckimi modelkami, ich nietypowa, mniej znana uroda była bardzo pociągająca.
W pierwszych latach XX wieku fotografię na świecie ogarnęła moda na piktorializm – rozbierane pocztówki oczywiście także jej uległy. Miękkie, rozmyte kontury, mało kontrastów, scenografia jakby przykryta mgłą – tak fotografowali i artyści, i producenci pocztówek z nagimi kobietami.
Chyba ostatnim etapem tego naj-pierwszego etapu rozwoju aktu była juz wspomniana zmiana, czyli wprowadzenie na rynek aparatu małoobrazkowego. Wtedy bowiem zmieniło się najwięcej. Po pierwsze nie trzeba było już fotografować we wnętrzach – zdjęcie można było zrobić wszędzie, powstawać wtedy zaczęły rozbierane zdjęcia prostytutek, robione w ich domach lub w plenerach. Skończyła się też era wyspecjalizowanych w tego typu twórczości fotografów – bo teraz takie samo zdjęcia mógł wszak zrobić mąż żonie.
Jak wszystko, co bezpowrotnie minęło, także rozbierane pocztówki z XIX i początku XX wieku mają swój niewątpliwy urok. Dla dzisiejszego widza, oswojonego z dużo bardziej odważnymi obrazami, są raczej zabawne, na pewno jednak pełne wdzięku. Może szkoda, że dziś już takich pocztówek się nie robi?

