Home  O fotalu  Kontakt  Mapa portalu  RSS 

Joanna Cap

Hobby, 2006-06-02 11:27

Czasem gdy robi zdjęcia zachowuje się jak sroka, czasem jak kot. Najbardziej lubi fotografować to, co ją wzrusza i fascynuje. A bardzo jej w tym pomaga praca z dziećmi, które na świat patrzą z zupełnie innej perspektywy. Joanna Cap opowiada o swojej pasji do fotografii.

Z fotografią zaczęło się od tego, że lubiłam zdjęcia na długo przed tym, jak zaczęłam je robić.

Dopiero z czasem nauczyłam się je oglądać, przyglądać, wyobrażać. 

Początkowo patrząc na zdjęcie potrafiłam zobaczyć tylko to, co było zatrzymanym kadrem.

Dopiero później zaczęłam włączać do tego zmysły i kiedy oglądałam zdjęcie ognia, potrafiłam poczuć jego zapach. Patrząc na zdjęcie wschodu słońca czułam smagającą po kostkach wilgotną mgłę. 

Pamiętam  jak na swoje osiemnaste urodziny dostałam album Tatr i siedziałam nad nim z moją Przyjaciółką jak zaczarowana. Patrzyłyśmy, patrzyłyśmy i… bardzo tęskniłyśmy.

To jedno z pierwszych wspomnień, w którym fotografie utuliły naszą tęsknotę i przywoływały wspomnienia.

Teraz sama próbuję zatrzymywać kadr i zwykle najchętniej zatrzymuję się tam, gdzie jest mi z jakiegoś powodu dobrze. A jest mi dobrze gdy znajduję coś, co jes fajne, ładne, ciekawe, fascynujące, albo gdy coś co mnie wzrusza.

Generalnie mogę powiedzieć że fotografuję dobrą rzeczywistość.

W zbliżaniu się do tej rzeczywistości bardzo mi pomaga charakter mojej pracy. Każdego dnia oglądam kilkanaście rysunków małych dzieci, wysłuchując przy tym, gdzie jest drzewo, gdzie rośnie trawa i dlaczego pada deszcz. Słucham dziesiątek opowieści o różnych ważnych sprawach, poszukuję tego, co mogło zasmucić, wystraszyć lub ucieszyć.

Wszystko to daje mi inną perspektywę patrzenia.

Tak jak fotografowanie, które dla mnie jest również jakiegoś rodzaju zmianą perspektywy. Przy której  uważność i ciekawość rezultatów jest istotnym elementem.

Myśląc o moim fotografowaniu przychodzą mi na myśl dwa stworzenia.
Bo czasem poszukując tematów zdjęć zachowuję się jak sroka wypatrująca ciekawych  „błyskotek”, a czasem jak kot, który najpierw cicho się zakradnie, zbliży, żeby poznać coś i oswoić się z tym…

Joanna Cap

Anna Cymer

11 Komentarz(y) do “Joanna Cap”

  1. Joasia napisał:

    Panie Poldku !!! Dziunia ma w swoim zakresie obowiązków kadzenie mi minimum raz w tygodniu, więc rozumie Pan chyba że nie mogła inaczej.

  2. dyta napisał:

    asia to moja siostra. jestem z niej bardzo dumna. ach…

  3. DZIUNIA napisał:

    JOASIA TO MOJA SZEFÓWKA-SUPER CZŁOWIEK,SUPER SZEF I JESZCZE SUPER FOTOGRAF!!!!!!!!

  4. Jacek napisał:

    A ja Dziuniu studiowałem z Twoją szefówką i zawsze nam się świetnie gadało o wszystkim. Joasiu, zaskoczyłaś mnie.

  5. RobG napisał:

    … widziałem …

  6. Robert_B napisał:

    Ja też

  7. Przem napisał:

    A ja miałem kiedyś taki sam czajnik

  8. kasia i czarek napisał:

    A ten bocian to u nas na działce

  9. poldek napisał:

    cieszę się że Joasia nie jest moją szefową więc nie muszę jej kadzić

  10. Czarek napisał:

    Asia!
    Kiedy zamieścisz zdjęcie Madonny, to o którym mówiliśmy? Podziel się tym świetnym zdjęciem.
    Pozdr.

  11. Ewa od Maosi napisał:

    Bocian mnie zaczarował. I zostałam osłupiała na tej drodze. Każdy ma się czasem zatrzymać. I od Niej uczyć uważności. Smakować życie.

Skomentuj