Home  O fotalu  Kontakt  Mapa portalu  RSS 

Jacques-Henri Lartigue

Klasyka, 2006-04-12 16:20

Zaliczanego dziś do ścisłej czołówki Wielkich Klasyków Lartigua spotkał za życia los niedocenionego amatora. Mimo że pierwsze zdjęcie zrobił mając 6 lat, jego prace stały się znane dopiero 63 lata później! Tworząc całe życie, dopiero pod jego koniec Lartigue zaczął być doceniany.

Jacques-Henri Lartigue urodził się w 1894 roku niedaleko Paryża. Gdy miał 6 lat wziął do rąk aparat fotograficzny swojego ojca i od tamtej pory właściwie nie wypuścił go z rąk.
Od razu w tym miejscu trzeba sobie uświadomić pewną rzecz. Mamy koniec XIX wieku, rozpoczyna się era nowoczesności, przemysł rozwija się błyskawicznie, codziennie na światło dzienne wydostają się kolejne wynalazki. Co więc mogło w tamtych czasach najbardziej zafascynować kilkuletniego chłopca? Oczywiście ruch, pęd, maszyny, samoloty, automobile i… piękne kobiety (choć to może już wtedy, gdy Jacques był nieco starszy).
I te pierwsze inspiracje i pasje na zawsze stały się ulubionymi tematami fotografa – samochody, wyścigi sportowe, nowe maszyny parowe, pierwsze samoloty, loty balonem – wszystko to, o czym wówczas pisały gazety i w czym przejawiały się narodziny nowoczesności Lartigue z pasją fotografował. A gdy nieco podrósł – zajął się też uwiecznianiem na zdjęciach spacerujących po ulicach i przesiadujących w kawiarniach mieszkańców Paryża, szczególnie tych najbardziej majętnych.

Mimo wcześnie zrodzonej miłości do fotografii, Lartigue studiował malarstwo i całe swoje dorosłe życie był "praktykującym" malarzem, biorącym udział w wystawach i sprzedającym swoje obrazy. Robił równocześnie zdjęcia, kilka razy pojedyncze sprzedał do prasy lub pokazał na zbiorowych wystawach, były to jednak zdarzenia epizodyczne, biorąc pod uwagę jego dorobek kilkunastu tysięcy fotografii.

Co jest najbardziej niezwykłego w fotografiach Lartigue’a? Nie da się tego zobaczyć "gołym okiem", ale warto mieć tę świadomość – większość dziś znanych i cenionych zdjęć francuza powstało, gdy ten miał mniej niż 20 lat! Jako że zaczął – od razu świadomie – fotografować w wieku lat 6, do dnia swoich 20 urodzin mógł się już pochwalić znacznym dorobkiem, który dziś jest oceniany bardzo wysoko, tak ze względu na wartość dokumentalną, jak i zalety estetyczne, czysto "fotograficzne".
Jako dziecko nie posiadał, co oczywiste, żadnej fotograficznej wiedzy, żadnej naukowej "podbudowy" – jego zdjęcia to efekt najczystszej fascynacji, spontanicznej chęci utrwalenia tego, co wydawało mu się ciekawe lub niezwykłe. A że dorastał w tzw. Belle Epoque, czasach pięknych, beztroskich, pełnych energii związanej z dynamicznym rozwojem cywilizacji i radości życia – wszystko to znajduje się na jego zdjęciach.
A jako że posługiwał się wielkoformatową kamerą na szklane klisze – umiejętność zatrzymania na takich zdjęciach ruchu dodaje im niezwykłości.

Życie Lartigue’a zmieniło się w 1962 roku, kiedy podczas wizyty w Nowym Jorku, zupełnie przypadkowo, pokazał swoje zdjęcia Charlesowi Rado z Agencji Rapho. Rado natychmiast dostrzegł wszystkie niezwykłości tych prac oraz ich niewątpliwy urok, i zaprowadził Lartigue’a (który miał wtedy 68 lat!) do Johna Szarkowskiego, ówczesnego szefa działu fotografii Museum of Modern Art (któremu z resztą historia fotografii zawdzięcza dużo więcej, niż tylko odkrycie Lartigue’a). Szarkowski, jak sam wspomina, zobaczywszy zdjęcia był pewny, że to wczesne prace Henri Cartier-Bressona! Podobny styl fotografowania, podobna pasja do uchwycenia i zatrzymania "decydującego momentu" (tyle że gdy Lartigue robił swoje zdjęcia, Cartier-Bressona nie było jeszcze na świecie…). Gdy okazało się, że autorem jest starszy pan, a zdjęcia robi od 60 lat, Szarkowski natychmiast zorganizował Lartigue’owi indywidualną wystawę w MoMA (a to jedno z największych wyróznień, jakie może spotkać twórcę).
W tym samym czasie zdjęcia francuza opublikował magazyn "Life" – i tak się zaczęło.
W 1970 roku fascynacji pracami Lartigue’a zafascynował się Richard Avedon i zredagował wydany w tym samym roku duży album "Diary of a Century".
Dziś Jacques-Henri Lartigue – to klasyk fotografii, a jego zdjęcia na aukcjach osiągają zawrotne ceny.
Gdy Lartigue miał 85 lat cały swój dorobek przekazał na własność państwu francuskiemu i to ono zarządza dziś spuścizną po zmarłym w 1986 roku amatorze, który stał się klasykiem.

Zdjęcia:
© Ministere de la Culture – France / AAJHL
www.lartigue.org

Anna Cymer

Skomentuj