Home  O fotalu  Kontakt  Mapa portalu  RSS 

Ireneusz Graff – fotograf, prezes Związku Polskich Fotografów Przyrody

Fotografia przyrody, 2006-07-03 09:32

“W fotografii przyrodniczej fascynuje mnie przeogromne, niekończące się bogactwo tematów i form oraz przejawów życia, zachowań, ale także bogactwo form plastycznych” – mówi Ireneusz Graff, fotograf i prezes Związku Polskich Fotografów Przyrody. Dziś 1. część wywiadu, jakiego udzielił Fotalowi ten znany fotograf przyrody i jej wielki popularyzator.

- Jest Pan nie tylko Prezesem ZPFP, ale też czynnym zawodowo fotografem przyrody. Czym ten rodzaj fotografii różni się od innych? Czy jest trudniejszy? Jakie stawia wyzwania przed fotografującym?

Zajmuje się też fotografią typowo usługową, studyjną, reportażową, często uwieczniam imprezy kulturalne typu koncerty, festyny historyczne, spektakle teatrów ulicznych. Sporo czasu spędzam z moimi kursantami uwieczniając Warszawę, zwłaszcza Szmulki, gdzie mieszkam od kilkunastu lat. Jednak fotografia przyrodnicza to dla mnie bardzo ważny i najwdzięczniejszy temat.
Niektórzy odróżniają bardzo popularną obecnie czysto amatorską fotografię przyrody, uprawianą np. w czasie wakacyjnego wyjazdu czy któregoś długiego wolnego weekendu, od profesjonalnej fotografii natury. Oczywiście granica jest płynna i trudna do zdefiniowania. Ta pierwsza to zwykle przyjemne hobby, które uprawiamy w wolnej chwili, ciesząc się kontaktem z przyrodą.
Fotografia profesjonalna zaś to umiejętność wykonywania profesjonalnych zdjęć przyrody – nie ma dla mnie znaczenia wykształcenie, zawód czy też kwestia utrzymywania się z takiej fotografii. To jest zresztą wielka rzadkość u nas, znam jedynie kilka osób w Polsce, które uprawiają tylko fotografię przyrody i próbują z niej się utrzymać. Jest to bardzo trudne.
Fotografia profesjonalna stawia nam poważne i liczne wymagania. Świetny warsztat fotograficzny to wyłącznie podstawowa konieczność. Świetny – powtarzam – bo prawdziwy fotograf przyrody nie inscenizuje scen, a tylko je wyszukuje i uwiecznia. Musi więc doskonale operować głębią ostrości i pomiarem światła. Umieć wykorzystywać zastane oświetlenie i warunki fizyczne. trzeba jakoś sobie radzić z niedogodnościami terenu, wiatrem, deszczem, zimnem lub upałem, dokuczliwymi komarami czy meszkami. Do tego dochodzi znajomość przyrody, wiedza, doświadczenie zdobyte w terenie przez lata obserwacji i dokumentacji. Fotograf przyrody powinien mieć dobrą kondycję. Ja bardzo dużo chodzę i dźwigam sporo dość ciężkiego sprzętu w plecaku, solidny statyw. Zwykle najtrudniejsze są powroty. Czyli potrzebna jest też pewna wytrzymałość i wytrwałość.

- Dlaczego Pan jako najbliższą sobie wybrał fotografię przyrody? Co w niej Pana najbardziej pociąga, fascynuje?

Mieszkam w Warszawie i każdy wypad w teren z aparatem fotograficznym to dla mnie relaks, odprężenie umysłowe, przygoda. Nawet jeśli nie wracam z ciekawymi zdjęciami, uważam taki czas za dobrze spędzony. Oczywiście nieraz wracam z plenerów (zwłaszcza kilkudniowych, związkowych) zmęczony, niewyspany, umorusany. Ale to dla mnie raczej normalne zjawisko. Jeśli wracam z pleneru czyściutki i pełen energii, czuję się zakłopotany, odnoszę wrażenie, że nie dałem z siebie wszystkiego. Że leniuchowałem, robiłem zdjęcia, jak to się mówi „na pół gwizdka”, sztampowe…

Trudno wyjaśnić miłość do drugiej osoby, jakiegoś miejsca czy właśnie hobby. Ale myślę, że w fotografii przyrodniczej fascynuje mnie przeogromne, niekończące się bogactwo tematów i form oraz przejawów życia, zachowań, ale także bogactwo form plastycznych. Do tego dochodzą ogromne możliwości interpretacji. Kiedyś sporo malowałem i rysowałem, lubię bardzo fotografię ciekawą graficznie, przeróżne wzory, faktury, impresje. Ja bardzo dużo eksperymentuję, robię sporo zdjęć z minimalną głębią ostrości i nieostrym tłem, dużo kombinuję też z różnymi czasami naświetlania, nietypowym punktem widzenia. Tworzę przyrodnicze diaporamy czyli udźwiękowione pokazy zdjęć z przenikaniem obrazów, często tematyczne, dziś – głównie w formie cyfrowej. A przyroda to bardzo wdzięczny i chętnie oglądany temat takich pokazów.

- Czy od początku wiedział Pan, że będzie fotografował przede wszystkim przyrodę, czy to zainteresowanie rozwinęło się z czasem? Jakie są początki Pana "fotograficznej drogi"?

W czasach szkoły średniej czyli w połowie lat osiemdziesiątych uprawiałem głównie fotografię czarno-białą, dokumentacyjną, wiele nocy spędzałem w łazience okresowo przemienianej w prostą ciemnię. Dokładnie 10 lat temu zacząłem poważniej podróżować i fotografować na slajdach. To była świetna szkoła. Tak więc w moim przypadku droga do fotografii przyrodniczej wiodła przez reportaż i fotografię z podróży. Najczęściej były to góry: Skandynawia, zwłaszcza Norwegia, Szkockie Highlands czy też Appalachy w Stanach Zjednoczonych. Zawsze bardzo lubiłem oglądać dobre filmy o dzikiej przyrodzie, fascynowały mnie też niektóre zdjęcia oglądane w „National Geographic”.

Kiedy jestem w terenie i widzę coś fascynującego, na przykład grę światła i barw wewnątrz norweskiego lodowca, mam ochotę podzielić się tym doświadczeniem, tym doznaniem, tą fascynacją z moimi najbliższymi, z przyjaciółmi, czy w ogóle ludźmi o podobnej wrażliwości i właśnie fotografia mi pozwala to częściowo zrealizować. Nie jestem zbyt dobrym mówcą, nie potrafię barwnie opowiadać pięknych historii, ale próbuje to nadrobić obrazami.
Poza tym widzę wielką wartość w fotografii przyrodniczej: staramy się wspierać ochronę środowiska, pokazujemy jej delikatność, negatywny wpływ cywilizacji na jej stan. Spędzamy sporo czasu w terenie, zaglądamy tam, gdzie inni rzadko trafiają. Z mknących samochodów czy studiów TV obraz Polski wyłania się inny niż ten, który my znamy. Muszę przyznać, że ja czasami jestem bardzo, ale to bardzo zawstydzony i przygnębiony tym co widzę: przejawy dewastacji krajobrazu, brak szacunku dla natury, sterty śmieci prawie na każdym kroku. Trudno nie zauważyć, że Polska jest BRUDNA i ZAŚMIECONA. Moi rodacy chętnie protestują przeciw budowie w ich pobliżu nowoczesnych zakładów gospodarki odpadami, ale jednocześnie niemal przy każdej miejscowości, każdej wiosce natrafiamy na ogromne ilości śmieci, czasami tuż za płotem, miedzą, prawie w każdej rzece… To może denerwować i nie powinniśmy pozostawać obojętni. Dlatego też opowiedziałem się za wprowadzeniem kategorii „Świat w naszych rękach” w konkursie wewnętrznym ZPFP i „Our responsibilty for the world” w konkursie Międzynarodowej Federacji Fotografii Przyrodniczej.

- Jakie warunki musi spełniać młody człowiek, który chce zająć się fotografią przyrody? Mam na myśli warunki "psychologiczne" – czy musi mieć więcej niż ktoś inny cierpliwości, uporu? Jakie powinien mieć spojrzenie na świat?

Tak, ogromna cierpliwość to niezwykle ważna cecha w fotografii przyrodniczej. Mam w swych zbiorach wiele zdjęć (zwłaszcza w części najcenniejszej), które powstawały przez kilkadziesiąt minut czy nawet godziny. W przypadku fotografii zwierząt można mówić o dniach, tygodniach, miesiącach czy nawet latach spędzonych na pracy nad jakimś gatunkiem czy nawet pojedynczymi okazami. Taka fotografia to dłuuugie okresy poszukiwań, badań, przygotowań, samo fotografowanie jest przy tym na pewno ekscytującym ale często tylko króciutkim momentem.
Nie wyobrażam sobie, by dobrym fotografem mógł zostać ktoś, kto nie lubi lub nie potrafi wstawać przed wschodem słońca. A to o tej porze roku (czerwiec) oznacza konieczność stawienia się w terenie o godzinie czwartej lub nawet wcześniej. Piękne światło, mgły, rosa lub szron, spotkania ze zwierzętami, odgłosy, budzące się po nocy życie – to wszystko tworzy często absolutnie niezapomniane spektakle. Tak, jestem ze szkoły, która, mówiąc żartobliwie, widzi wyższość wschodów nad zachodami.

Rzadko wybieram się na poważne plenery fotograficzne z rodziną czy znajomymi, którzy nie fotografują, bo to dla nas może być zbyt trudne doświadczenie. Niestety czasami potrafię spędzić nawet kilka godzin przy jednym temacie, np. pajęczynie, powalonym drzewie z milimetrowymi porostami, kilku kwiatkach, jakimś strumieniu. Trudno od innych wymagać, by stali obok mnie przez pół godziny i czekali na odmienny układ chmur, na przesunięcie słońca i cieni, które chcę umieścić w tle.

Fotografię przyrodniczą często uprawiają osoby spokojne, samotnicy, introwertycy, myśliciele. Czekając kilka godzin w czatowni, obserwując, nie mając nic innego do roboty – ujmując rzecz trochę prostacko – mamy wiele czasu na rozmyślania, filozofowanie. Poza tym niejednokrotnie wracamy do tego samego tematu, nie zadowoleni z dotychczasowych ujęć, próbujemy wykonać zdjęcie lepsze technicznie, ciekawsze, piękniejsze, zaprezentować bardziej indywidualne spojrzenie. A więc upór i krytyczne spojrzenie na dotychczasowe osiągnięcia – jak najbardziej.
Ale fotograf przyrody – dla mnie – musi być też świetnym, bystrym obserwatorem otoczenia. Potrzebna jest wrażliwość na piękno i różne formy życia, ciekawość świata, dociekliwość, chęć uczenia się od innych i od samej natury. Wreszcie wrażliwość artystyczna, umiejętność wyszukiwania motywów. Fotografia przyrody to także opisywanie zdjęć, rozpoznawanie uwiecznionych gatunków, czytanie na ich temat, a nie tylko wyzwalanie spustu migawki…
Do tego dochodzi szacunek dla przyrody, stosowanie najwyższych standardów etycznych, zwłaszcza w przypadku fotografowania zwierząt. Generalnie zachęcam do trzymania się raczej z dala od gniazd ptaków nie tolerujących obecności człowieka. Pozostawianie miejsca, w którym fotografowaliśmy w stanie nie naruszonym to powinna być norma. Nie przesadzam roślin, nie łowię owadów czy płazów do fotografowania w studiu. Taka fotografia raczej mało mnie interesuje.
Poza tym fotograf przyrody powinien oglądać dużo zdjęć innych uznanych autorów. Moim zdaniem, każdy, kto poważnie zajmuje się fotografią przyrodniczą, raz na kilka lat powinien się wybrać na któryś prestiżowy międzynarodowy festiwal fotografii przyrodniczej, by zobaczyć na wielkim ekranie i na wystawach, co się dzieje w fotografii światowej, spojrzeć bardziej krytycznym okiem na własne osiągnięcia i w ogóle w szerszej perspektywie na fotografię przyrody i stan środowiska naturalnego na świecie, by zapoznać się z nowymi publikacjami, technologiami…

- Jak Pan widzi "kondycję" fotografii przyrody dziś w świecie sztuki? Czy ma ona szansę (czy w ogóle powinna się o to starać) "przebić się" do galerii i muzeów? Gdzie powinna przede wszystkim istnieć fotografia przyrody, żeby trafiać do największej ilości interesujących się nią odbiorców i prezentować się najlepiej?

Hmm. Z jednej strony muszę zwrócić uwagę na takie fakty: niektóre nasze inicjatywy, np. wystawy czy festiwale, jak i ich odbiór przez publiczność, czy na przykład rozmach tourne po Polsce ekspozycji Fotografia Dzikiej Przyrody (plon konkursu Wildlife Photographer of the Year organizowanego przez BBC i British Museum) wskazują, że taka fotografia bywa w poważnych galeriach czy muzeach (nie tylko przyrodniczych) i że dobrze się w nich czuje, przyciąga wielu zainteresowanych. Z drugiej jednak strony wciąż mamy kontakt z takimi wydarzeniami zbyt rzadko. Niestety zainteresowanie naszych mediów fotografią przyrodniczą wciąż jest mizerne, mimo – powtarzam uparcie – ogromnych rzesz jej miłośników.
Fotografia przyrodnicza pojawia się i powinna się pojawiać w różnych miejscach i w przeróżnym obiegu. Ja osobiście najbardziej lubię pokazy na dużym ekranie, udźwiękowione i/lub spotkania autorskie, w czasie których można usłyszeć fantastyczne historie i wiele się dowiedzieć o przyrodzie. Cenię sobie profesjonalizm i wysoki poziom zdjęć. Ale oczywiście wspieramy też „pracę organiczną”, np. drobne inicjatywy lokalne czy konkursy i spotkania w szkołach podstawowych.

Dalszy ciąg romowy, poświęcony działaniu Związku Polskich Fotografów Przyrody i temu, jak zostać takim fotografem - w piątek.

Ireneusz Graff
- fotograf, grafik komputerowy, projektant stron internetowych i prezentacji multimedialnych,
- promotor fotografii, zwłaszcza fotografii przyrodniczej;
- Prezes Okręgu Mazowieckiego Związku Polskich Fotografików Przyrodniczych (1999 – 2004), aktualnie Prezes ZPFP i od kilku lat przedstawiciel związku w Radzie Międzynarodowej Federacji Fotografii Przyrodniczej IFWP;
- autor szeregu publikacji o tematyce fotograficznej, przyrodniczej i podróżniczej;
- organizator kursów i innych szkoleń fotograficznych, zarówno w Warszawie, jak i w warunkach plenerowych.

Strona internetowa ZPFP: www.zpfp.pl
Strona internetowa Ireneusza Graffa: www.graff.art.pl

Rozmawiała: Anna Cymer

Anna Cymer

2 Komentarz(y) do “Ireneusz Graff – fotograf, prezes Związku Polskich Fotografów Przyrody”

  1. Fotosyzyf napisał:

    To istotnie smutne,ze media całą swą energie poświęcają politykom jakby oni byli najważniejsi.Jeszcze smutniejsze jest to,że ci którzy mają wpływ na to co media pokazują zupełnie obojętni sa na jakiekolwiek piękno o pięknie przyrody nie wspominając.A przecież fotografia przyrodnicza to nie tylko hobby.Można ją z powodzeniem traktować jako metodę pedagogiczną do nauczania patriotyzmu;poznając piekno swojej ojczystej przyrody,mimo woli stajemy się jej przyrody i Polski miłośnikami.Ponadto pożytecznie spędzamy czas.Tylko te koszty!Dla przeciętnego rodaka to wydatek na miarę niedojadania lub wpędzenia rodziny w niedostatek.O wiele latwiej kupić sobie “browara” i wypić z kumplami gdzieś w kącie.I zdaje się,że taki właśnie sposob spędzania wolnego czasu preferuje wiele opiniotwórczych środowisk w kraju.Tym większy podziw należy się szacunek tym,którzy mimo tych uwarunkowań zostali zapalencami fotografującymi przyrodę wbrew wszystkim przeciwnościom.

  2. fotoprzyrodnik napisał:

    WITAM SERDECZNIE FOTOGRAFIA PRZYRODY W POLSCE TO NIESTETY JAK WSZYSTKO LUB WIELE TEMATÓW ZWIAZANYCH JEST Z UKŁADAMI ZNAJOMOŚCIAMI ITD ,,,, ITD SA FOTOGRAFUJE I WIEM JAK SIE WYGRYWA KONKURSY FOTO ZDOBYWA W PISAMCH PRZYRODNICZYCH MOZLIWOŚCI PUBLIKACJI OCZYWIŚCIE ODPŁATNIE ITD ,,,, ITD SZKODA BO SAM JESTEM AMATOREM I WALCZYŁEM Z TYM ALE PADŁEM BO NIKT NIE CHCIAŁ NIEZNANEGO NAZWISKA DO PISMA CZY ZŁOŚCI OD KUMPLI Z TZW PZFP SAM NIE NALEŻE NIGDZIE I WALCZE BY ROBIC TAKIE FOTKI ZE WRESZCIE IM POKAŻE CALEJ ELICIE TYCH NIBY SUPER FOTOGRAFOW PRZYRODY POZDRO DLA AMATORÓW ALE ZNWACÓW I PRAWDZIWYCH LUDZI KYTÓRZY KOCHAJĄ PRZYRODE . :)

Skomentuj