Hélene Binet
Artyści, 2006-03-27 09:15
Będąc fotografem – można się specjalizować w różnych tematach – mamy mistrzów reportażu, portretu, pejzażu. Zajmując się fotografią komercyjną też można osiągnąć mistrzostwo w robieniu zdjęć kieliszkom i paprykom. Ale w tym wszystkim stosunkowo mało popularna jest fotografia architektury.
Każdy, kogo choć raz w życiu zainspirował do zrobienia zdjęcia budynek, a szczególnie wieżowiec – wie bardzo dobrze, jak trudno go sfotografować. Czy to przyczyna małej ilości dobrych fotografów architektury? Może.
Na drugim biegunie tego zjawiska znajduje się profesjonalna fotografia dokumentacyjna, zdjęcia do katalogów, albumów. Do tego typu wydawnictw czy zbiorów zdjęcia budynkom robi się wielkoformatowym aparatem mieszkowym, dzięki któremu ma się kontrolę nad odwzorowaniem linii pionowych i poziomych na zdjęciu.
Ale czy żeby zrobić ciekawe zdjęcie budynku, trzeba się wyposażać w taki sprzęt?
Chyba nie.
Hélene Binet jest jedną z najbardziej znanych fotografek, wyspecjalizowanych w fotografowaniu architektury. Pracuje na zlecenie najlepszych pracowni na świecie; to prestiż dla architekta, jeśli to jej właśnie zdjęcia może zamieścić w prezentacji swojej najnowszej budowli.
Ale nie są to zdjęcia dokumentacyjne, katalogowe, czyli zazwyczaj zimne i bez wyrazu.
Binet tak naprawdę robi zdjęcia banalne – czeka na dobre światło, zwraca uwagę na kolor, dopasowuje do potrzeb, czy zdjęcie ma być kolorowe czy czarno-białe. Ale nic nie modyfikuje, nie udziwnia, nie "dodaje od siebie".
Bo przecież nie o wizję artystyczną tu chodzi, tak samo jak nie o zdjęcie katalogowe. Celem jej pracy jest stworzenie atrakcyjnego obrazu – który pokaże wszystkie aspekty techniczne budynku, ale zarazem zaprezentuje go w wizualnie ciekawej formie.
Dlatego Binet nie boi się skrótów, linii skośnych, zaburzeń perspektywy, które dokumentaliście nawet by nie przyszły do głowy.
Jej zdjęcia sprawiają wrażenie, jakby były wynikiem zwykłego zainteresowania strukturą budynku, która zdarzyć się może każdemu, kto mija podczas spaceru jakiś gmach.
Binet potrafi więc zachwycić się zachodzącym za budynkiem słońcem, światłem latarń stojących wokół, sceną, gdy fotografowany budynek mija autobus. Żadnych szalonych wizji – zwykłe, ale ciekawe zdjęcia wynikające z dobrego przyjrzenia się budynkowi, nie zaś z cyfrowej obróbki.
Hélene Binet urodziła się w 1959 roku w Szwajcarii.
Studiowała wzornictwo w European Design Institute i historię sztuki na Uniwersytecie w Rzymie.
Na początku lat 80. zajmowała się fotografią teatralną, pracując dla Grand Théâtre w Genewie. Jednak dość szybko stwierdziła, że najbardziej lubi fotografować architekturę.
I od tamtej pory, czyli od połowy lat 80. stale pracuje już tylko dla pracowni architektonicznych lub instytucji związanych z budownictwem.
Bo z jednej strony fotografuje najnowsze gmachy Daniela Liebeskinda, Zahy Hadid i Petera Zumthora, czołówki światowych architektów; z drugiej – robi zdjęcia budynkom już istniejącym, powstałym wiele lat wcześniej. Szczególnie lubi międzywojenny modernizm – w wykonaniu "ojców współczesnej architektury" – Alvra Aalto i Le Corbusiera.
I jest błędzie ten, kto twierdzi, że taka fotografia może zaistnieć tylko z katalogu architekta.
Binet ma za sobą dziesiątki wystaw, zbiorowych i indywidualnych, oraz wiele wydanych albumów. Niektóre powstają na życzenie czy przy pomocy architektów, ale nie wszystkie. Dzięki temu, że Binet potrafi tak perfekcyjnie połączyć katalogową dokładność z wizualną atrakcyjnością – jej zdjęcia są interesujące też z czysto "fotograficznego" punktu widzenia.
