Boris von Brauchitsch – Mała Historia Fotografii
Kiosk, 2006-08-29 17:01
Czy da się opisać dzieje jakiejś dziedziny sztuki na 200 stronach? Czy wielką przemianę, która w rzeczywistości trwała kilkadziesiąt lat i miała wpływ na kolejne pokolenia twórców można zmieścić w krótkim rozdziale? To pytania, które często zadają sobie i badacze sztuki, i czytelnicy, którzy od książki oczekują nieco więcej, niż tylko kilku encyklopedycznych faktów, zilustrowanych kolorowymi obrazkami.
"Mała Historia Fotografii" niemieckiego autora Borisa von Brauchitscha ma ambicje być czymś więcej, niż tylko popularnym streszczeniem "dla każdego", a zarazem nie chce zamęczać setkami stron, na których detalicznie opisane są najdrobniejsze szczegóły przemian w pojmowaniu fotografii jako sztuki i techniki.
Do tego, czy autor dobrze sobie poradził z zadaniem, wrócimy za chwilę, na razie kilka refleksji.
Fotografia jest dziedziną trudną do spójnego opisania, szczególnie chyba jej najnowsze dzieje. Jak mało która ze sztuk bowiem tkwi w swoistym rozdarciu pomiędzy treścią i formą, pomiędzy opowieścią, którą chce przekazać, a techniką, jaką tego dokonuje. Trudno jest pisać o historii fotografii pomijając technologię, trudno jednocześnie wyważyć proporcje tak, by nie przytłoczyć "sztuki" technicznymi opisami.
Z drugiej strony badanie czy poznawanie dziejów fotografii daje równocześnie niezwykłą możliwość zbliżenia się do mentalności danej epoki, kultury i sposobu życia. Bo malarstwo zawsze było "sztuką ambitną", wiadomo, że dotyczyło głównie elit, fotografia zaś w równym stopniu opowiada o salonach, jak i nizinach, do fotograficznych firm portretowych zgłaszali się przedstawiciele każdej grupy społecznej; zdjęcia prasowe uwieczniły losy wielu narodów, i te tragiczne, i radosne.
Boris von Brauchitsch studiował historię sztuki i archeologię, by w końcu wyspecjalizować się w badaniu dziejów fotografii. Jest kuratorem wystaw, pracował dla galerii w Berlinie i Frankfurcie; sam także fotografuje, jego zdjęcia można zobaczyć na stronie www.borisvonbrauchitsch.de.
Jak pisze we wstępie do książki: "Historia fotografii to temat fascynujący, ponieważ po pierwsze obejmuje stosunkowo krótki i dobrze udokumentowany okres dwustu lat dzielących pierwsze eksperymenty ze światłoczułymi chemikaliami do zdjęć cyfrowych, a po drugie medium to ma ogromne znaczenie dla wszystkich niemal dziedzin życia. Nauka, informacja, sztuka czy rozrywka nie istniałby w obecnej formie, gdyby nie wynaleziono fotografii."
Wędrówkę po tych dwu stuleciach autor rozpoczyna krótkim wprowadzeniem, opisem ewolucji "zatrzymywania obrazu", od camery obscury po lustrzankę.
Pamiętne lata 30. XIX wieku, kiedy to prawie równocześnie światło dzienne ujrzały wynalazki Daguerre’a i Talbota, aż po rok 1839, dzień pierwszej publicznej prezentacji pierwszych zdjęć.
Książka rozwija się chronologicznie, jednak pogrupowana jest w rozdziały omawiające poszczególne zagadnienia i problemy. Dzięki temu nie przypomina nudnego kalendarium, a pokazuje, jak szybko fotografia stała się dziedziną dotycząca coraz większej ilości spraw.
I tak rozdział "Nowe medium na podorędziu" pokazuje, jak wiele zastosowań znalazły zdjęcia zaraz po spopularyzowaniu się, czyli w połowie XIX wieku – służyła dokumentacji najdziwniejszych rzeczy (np. nieboszczyków, na potrzeby nauki anatomii i patomorfologii), po stylizowane na historyczne (np. starożytne) portrety bogatych mieszczan.
Każdy rozdział prezentuje coraz to nowe zastosowania zdjęć, przytaczając dziesiątki przykładów, ilustrując je odpowiednimi pracami. Fotografowie-podróżnicy, którzy dzięki zdjęciom mogli pokazywać światu "odkryte" właśnie dzikie plemiona afrykańskie; fotografia społeczna, szczególnie rozwinięta w czasach Wielkiego Kryzysu w USA, pokazująca światu ludzkie dramaty, biedę, nieszczęście – często maskowane przez polityków; zdjęcia wykonywane przez wielkich artystów XX wieku, twórców na zawsze odmieniających świat ruchów awangardowych w sztuce – surrealistów, abstrakcjonistów, dadaistów.
Swoje miejsce ma w książce Henri Cartier-Bresson i jego teoria "decydującego momentu", do dziś przez wielu twórców stosowana; świetny rozdział pokazujący, jak fotografię zaprzęgły do swoich potrzeb komunizm i faszyzm; autor opisuje narodziny nowoczesnego fotoreportażu i jego "matkę" – Agencję Magnum.
Długo można by wymieniać wszystkie problemy, które w książce naświetla (nomen omen) autor. Rozdziałów jest blisko 30, dotykających najróżniejszych aspektów tej dziedziny sztuki, aż po czasy, gdy poprzez rozwój technik cyfrowych fotografia zaczęła tracić swoją "wiarygodność", przypisana jej zaraz po narodzinach.
Nie można pominąć jeszcze jednej zalety książki – którą zawdzięczamy i autorowi, i tłumaczom – świetny, lekki, ale nie banalny języki, jakim jest napisana.
To lektura i dla mało fotografią zafascynowanej osoby, która chce po prostu dowiedzieć się czegoś ciekawego, i dla bardziej zaawansowanego miłośnika tego medium – on, po uważniejszym wczytaniu się się w treść pozna w "bezbolesny" sposób nie tylko chronologię rozwoju fotografii, ale i jej "socjologiczne" problemy.
Boris von Brauchitsch – Mała Historia Fotografii
Wydawnictwo Cyklady
Warszawa 2004
tłum. Jan Koźbiał i Barbara Tarnas
Książkę udostępniła nam internetowa księgarnia Fotoszop – www.fotoszop.pl
Można w niej kupić tę, jak również dziesiątki innych publikacji na temat fotografii.
