Home  O fotalu  Kontakt  Mapa portalu  RSS 

Antonin Kratochvil

Artyści, 2006-05-29 13:47

Fotograf czeskiego pochodzenia, którego zdjęcia sprawiają wrażenie, jak by prowadził podwójne życie. Bo z jednej strony to reporter dokumentujący najstraszliwsze ludzkie dramaty i odwiedzający tereny, w których żyje się najtrudniej, z drugiej zaś – robi zdjęcia aktorom, reżyserom, gwiazdom pop. Mimo to każde zdjęcie Kratochvila zachowuje autentyczność, jest przekonujące…

Zanim Antonin Kratochvil został jednym z najbardziej znanych na świecie fotografów – dokumentalistów i współzałożycielem słynnej Agencji VII, jego młodość nie była usłana różami.

Urodził się w 1947 roku w Lovosicach, na terenie ówczesnej Czechosłowacji. W 1967 roku z powodów politycznych musiał jednak opuścić kraj i – jak wielu uciekinierów z krajów tzw. Bloku Wschodniego – wyjechał (nielegalnie) do Austrii, gdzie przez kilka lat mieszkał w obozie dla uchodźców. Dopiero po tych kilku latach udało się Kratochvilowi wyjechać do Holandii, gdzie zaczął studia na wydziale artystycznym Gerrit Rietveltd Academy. Po studiach wyjechał do Stanów Zjednoczonych, najpierw do Los Angeles, później do Nowego Jorku, w którym ostatecznie zamieszkał. W 1976 roku Kratochvil otrzymał  obywatelstwo amerykańskie.

Mając za sobą doświadczenia wielu lat tułaczki uchodźcy, Kratochvil dobrze rozumie problemy ludzi wygnanych z ojczyzny. I to właśnie te ludzkie dramaty stały się dość szybko tematem jego zdjęć. Poszukiwanie zrozumienia dla tak trudnych decyzji jak ucieczka z kraju oraz uświadomienie światu masowości tego zjawiska – to łatwo nasuwający się na myśl społeczny kontekst tych zdjęć.
Ale Kratochvil nie fotografuje tylko uchodźców – temat warunków życia, otoczenia, w jakim mieszkają obywatele różnych krajów – to kolejny temat. Okolice elektrowni w Czarnobylu, tereny górnicze w Rumunii, całe wioski zarażone AIDS w Kongo, skażone lasy w Iraku, zaminowane pola w Kambodży, głodujące wsie na stepach w Mongolii, Nowy Jork po zamachach 11 września… wszędzie tam Kratochvil robił zdjęcia ludziom. Bo to właśnie oni najbardziej go interesują. Nie obiecujący gruszki na wierzbie politycy lub dbające często tylko o własne interesy organizacje ekologiczne, a zwykli ludzie, którzy po prostu wiodą na tych straszliwych terenach codzienne życie.

Wierny czerni i bieli (kolorowe zdjęcia stanowią niewielki procent jego prac) Kratochvil nie epatuje łatwymi motywami. Nie pokazuje wprost głodu, kalectwa, śmierci. Jego zdjęcia sprawiają wrażenie robionych jakby od niechcenia, pozornie niestarannych (nieostre, poruszone, źle kadrowane, krzywe).
Czasem prawie nieczytelne, choć pokazują autentyczne miejsca, ludzi, zdarzenia – zostawiają miejsce na pewne dopowiedzenie, jakiego musi dokonać widz. Ten zabieg jest chyba dużo bardziej skuteczny, niż fotografowanie wprost i bez ogródek. Bo czytelnik dostaje sygnał, znak, pewne zjawiska są mu pokazane, ale resztę musi sobie sam uświadomić, sam nadać temu, co widzi odpowiedni kontekst. To sprawia, że przy niewielkim wysiłku i zaangażowaniu ze strony oglądającego zdjęcia te są w stanie zrobić wrażenie większe niż gdyby prezentowały wszystko techniką "kawa na ławę".

Drugim elementem twórczości Kratochvila są portrety sław. Od Davida Bowie do Bernardo Bertolucciego, od Jeniffer Lopez po Billa Gatesa, portrety autorstwa fotografa publikowały już chyba wszystkie najważniejsze magazyny na świecie. I nawet robiąc zdjęcie Liv Tyler czy Pedro Almodovarowi Kratochvil pozostawia charakterystyczne niedopowiedzenie. Choć gwiazda filmowa, to dla fotografa temat łatwy i przyjemny, nasz bohater woli trwać w swojej konwencji, dzięki czemu modele sprawiają wrażenie tajemniczych, rozmytych postaci, ukrywających się w cieniu, jak by nie byli z tego świata.

Za reporterskie i dokumentalne zdjęcia z wielu zakątków świata Kratochvil zdobywał wiele razy bardzo prestiżowe nagrody: Alfred Eisenstadt Award za “Eyewitness Essay” (Esej Naocznego Świadka), przyznawaną przez magazyn LifeLeica Medal of Excellence; w 1991 roku tytuł Fotoreportera Roku, przyznany przez Międzynarodowe Centrum Fotografii w Nowym Jorku; aż po pierwszą nagrodę za cykl portretów w konkursie World Press Photo w 1997 roku.

Wiele z fotograficznych projektów Kratochvila wydanych zostało też w postaci książek i albumów. I to świadczy o wyjątkowości tych zdjęć – reportaży, które mówią o "tu i teraz", których wartością jest tylko aktualność, raczej nie wydaje się w formie książkowej, ich życie kończy się w gazecie. Zdjęcia Kratochvila, mimo że też są jak najbardziej współczesne, poprzez swoją formę nie tracą na aktualności, są interesujące i – co ważniejsze – bardzo intrygujące, niezależnie od czasu, w którym się je ogląda.

Więcej zdjęć i informacji o fotografie:
www.antoninkratochvil.com
www.viiphoto.com
http:/billcharles.com

Od 25 maja w warszawskiej Yours Gallery można oglądać zdjęcia Kratochvila z cyklu "Soppravvivere".

Anna Cymer

Skomentuj